Link :: 14.10.2007 :: 10:26
[108]
I po ponad 2 latach okazuje się, że jednak jeszcze potrafię coś czuć. Tak bardzo bałam się, że zamknęłam się w sobie, że stworzyłam wokół siebie tak potężny mur, że nie tylko nikt się przez niego nie przebije, ale i ja sama się nie przebiję. Że stałam się oziębła, zdystansowana, nieczuła. Przez ponad 2 lata nie było w moim życiu naprawdę ani jednego faceta, do którego poczułabym coś więcej, niż 'o, fajne ciacho'. A i to rzadko. Przeważnie moje myślenie i nastawienie do każdego zawierało się w jednym zdaniu 'fajny kumpel'.
Nikomu nie dawałam się poznać. Byłam zamknięta na facetów. Nie dopuszczałam do siebie nikogo. Zawsze przybierałam pozę 'fajnej koleżanki' lub 'wrednej baby'. Bo nie chciałam, by którykolwiek z nich spojrzał na mnie inaczej. By dostrzegł we mnie dziewczynę, a nie tylko kumpla. Bo wtedy ja bym się rozkleiła. Mur by runął. A ja znowu zostałabym sama. Z niczym. Tylko z tym cierpieniem. Przeżywałam to przez 3 lata. Więcej nie chciałam. Nie dałabym już rady.
09.10.2007 roku okazało się, że jednak nie jestem jeszcze do końca pozbawiona uczuć. Że potrafię czuć. Potrafię!!! Ciągle myślę, marzę, fantazjuję. Uśmiecham się do siebie. I to jest najważniejsze. Czuję, że się obudziłam.
Wcale nie ma znaczenia, że 'to' nie ma żadnej przyszłości, ani najmniejszego sensu. Że nie mam go nawet przy sobie, blisko. Że nie mogę go dotknąć, ani nawet zobaczyć. Nie. To jest nieważne. Ważne, że jest, że budzi we mnie emocje, których tak dawno nie czułam. Które sprawiają, że znowu czuję się jak zakochana nastolatka, choć wcale nie jestem zakochana. Że znowu mogę czuć ten dreszczyk podniecenia, gdy pojawia się e-mail od niego. Że znowu mam odwagę marzyć, planować. I nabierać pewności, że mogę zrealizować moje plany. I że znowu mam na co czekać.
Czekam... Czekać. Czy to to samo, co tęsknić??
[zaczynam myśleć po angielsku]
Komentuj (14)