w krzywym zwierciadle.
księga. || design by bezczelna;* and me.

2oo5 1 || 2 || 3 || 4 || 5 || 6 || 7 || 8 || 9 || 10 || 11 || 12 || 2006 1 || 2 || 3 || 4 || 5 || 6 || 7 || 8 || 9 || 10 || 11 || 12 || 2oo7 1 || 2 || 3 || 4 || 5 || 6 || 7 || 8 || 9 || 10 || 11

!Olcia ;* !bezczelna ;* joe-black ;* Jadzix ;* milos ;* talla kochanica ostro-porypana nikea Efcia angie85 loui Natalia fenixx girl-in-blue Cryska nieufna dis turquoise || thx.
Link :: 10.07.2006 :: 10:07
[91]

Piłka nożna w moich oczach zawsze polegała na tym, iż 'banda głupków bezsensownie biega za piłką'. Nigdy mnie to nie interesowało, a gdy zamiast 'M jak Miłość' leciał jakiś głupi mecz, tylko się wkurzałam. O, jakże bardzo się myliłam! W czasie mundialu 2oo6 zostałam zagorzałym kibicem.


Mecze Polski nie wywołały u mnie jakichś szczególnych emocji. No, może poza tym [naprawdę świetnym!] meczem z Niemcami. Wtedy wszyscy mocno to przeżywaliśmy, bo Polacy rzeczywiście pokazali się ze świetnej strony. I mieli pecha po prostu, bo przegrali w 92 minucie.


Gdy nie było już 'Naszych', tak chyba bardziej dla zasady, niż z własnego przekonania, kibicowałam Brazylijczykom. Tyle się o nich przecież słyszało, grają w reprezentacji w końcu same gwiazdy. Dlatego liczyłam, że pokażą klasę. Nie pokazali zupełnie nic. Rozczarowałam się nimi bardzo. Ale jakoś specjalnie się tym nie przejęłam, ponieważ ogladając wszystkie mecze ćwierćfinałowe znalazłam już drużynę, która powoli zdobywała moje serce. Najpierw wyeliminowali Hiszpanię. I to było piękne, choć jeszcze nie było maksimum ich możliwości. Ale po tym, jak pokonali, w pięknym stylu, Brazylię, zakochałam się w nich całą sobą. Potem było starcie z Portugaią, które przysporzyło mi ogrom emocji. I zakochalam się w genialnie broniącym Barthezie, choć jest brzydki jak noc. :P I tym samym, po wyeliminowaniu drużyny Luisa Figo, FRANCJA doszła do finału. Wierzyłam ze wszystkich sił, do ostatniej minuty dogrywki, że wygrają. Gdy doszło do karnych, już wiedziałam, że nie mają szans. Byli w końcu bez Henry'ego, no i Zizou. Niestety, nie pomyliłam się. Po oddaniu strzału przez Grosso poryczałam się, jak głupia. Bo nigdy w sporcie nie zależało mi na niczyjej wygranej tak, jak na mistrzostwie Francji. Pokochałam ich. Genialnego Zizou. Ribery, który do ostatnich sił walczył o piłkę i zachwycał mnie swoją szybkością. Henry, który w końcu przebudził się w ostatnim meczu i pokazal swoje fantastyczne umiejętności. Vieira, Makelele, Malouda, Abidal, Gallas, Thuram, Sagnol. Oni wszyscy byli dla mnie niepokonani. Nikt im nie dorównał. Nikt. Włosi zupełnie nie mogli dać sobie rady w meczu. Wygrali w karnych, co w moich oczach, było zupełnym fartem. Karne nie oddają tego, jak drużyna gra. To jest po prostu łut szczęścia. I tak tez było.. Francja nie miała szans bez Henry'ego i Zizou w karnych. Dlatego przegrała. Choć ja już wiem, że zapamiętam ich fantastyczna grę na długo. Bo zawrócili mi w głowie, po prostu.


A Zizou i tak był, JEST i będzie wielki. Pomimo tej czerwonej kartki. Zawodnik takiej klasy nie postąpiłby w ten sposób bez powodu. Makaroniarz musiał go poważnie sprowokować. Czy Włosi wiedzieli, że nie dadzą sobie rady? Czy widzieli swoją jedyną szansę w wyeliminowaniu z gry [za wszelką cenę!] Zidane'a, który porywał drużynę do tak pięknej gry? Nie usprawiedliwiam Zidane'a. Nic nie może usprawiedliwić tak brutalnego zachowania. Jednak dla mnie to nie ma znaczenia. Zizou jest wielki, nieważne co. Miłość jest ślepa, prawda?
[a ta główka - nie w materazzi, a do bramki, była przepiękna! szkoda, że nadęty buffon obronił]





Byliśmy też 3 dni pod namiotami w Nowej Kaletce. Było świetnie! Szkoda tylko, że tak krótko. I szkoda, że nas wywalili z campingu. Przeciez nie byliśmy niegrzeczni. Byliśmy tylko niezwykle weseli. W końcu tamtej nocy Francja wyeliminowała Portugalię, nonie? ;]
Komentuj (27)


Link :: 29.07.2006 :: 11:53
[92]

Miał być seks bez zobowiązań, a raczej po przyjacielsku. Rozważyłam wszystkie za i przeciw, a potem kupiłam koronkową bieliznę. Czarną. Bo M. twierdzi, że gdy kobieta nosi czarną bieliznę, wtedy oznacza, że ma ochotę na coś więcej. Według mnie jeśli kobieta w ogóle kupuje bieliznę dla faceta, oznacza, że ma ochotę na coś więcej. Ja miałam. I on o tym doskonale wiedział.


Wracając ze sklepu, z bielizną w torebce, już chciałam pisać mu smsa z zaproszeniem na kolację ze śniadaniem. Ale.. Rodzice wrócili z wakacji, choć mieli tam być jeszcze tydzień. To był chyba jakiś znak, co? Chociaż sama nie wiem. Bo gdyby nie ich powrót, już dawno bylibyśmy 'przespani ze sobą'. A tak.. A tak, im więcej czasu zaczęłam z nim spędzać, im więcej się między nami działo, tym bardziej zaczął mi się podobać. I tym bardziej mnie pociągał. Te jego boskie ciało.. Ahh. Zaczęłam się w nim rozsmakowywać i to mnie momentami przerażało. Bo przecież miało być bez zobowiązań, prawda? I okazało się też, że wcale nie jestem tak emocjonalnie odrętwiała, jak mi się wydawało. A to przeraziło mnie znacznie bardziej.


Jednocześnie, im więcej czasu spędzaliśmy razem, tym on dziwniej zaczynał się zachowywać. Nagle przestał rozumieć moje [dosyć specyficzne] poczucie humoru, nagle wszystko zaczęło mu przeszkadzać, co demonstrował przepięknymi fochami. Nie jest moim facetem, bym musiała znosić jego humorki. Nie będę za nim latać i o niego zabiegać. To on powinien. Nie ja.
Przestało mi się podobać też to, że jak tylko wypił trochę alko, wtedy się na mnie po prostu rzucał i nie zwracał uwagi na nikogo, a na trzeźwo miał do mnie stosunek dosyć obojętny. Tylko, gdy byliśmy sami, pozwalał sobie na coś więcej. W towarzystwie i na trzeźwo nigdy. Nie jestem zabawką, by się mną bawić.


Dlatego z seksu nici. Bo, nawet jeśli chodzi o seks bez zobowiązań, to ja bym chciała z tym facetem przynajmniej fajnie się dogadywać, móc mu ufać. A tego tutaj nie ma. Jeśli chciałabym z kimś zupełnie obcym i obojętnym mi, wtedy poszłabym do klubu i wyrwała jakiegoś, po czym robiła z nim [wiadomo co] w kiblu. Ale mnie takie coś nie bawi. Nie chcę być żywą dmuchaną lalką. Może takim nastawieniem okazuję fakt, że nie jestem jeszcze gotowa no owo typowe 'bez zobowiązań'? Nie wiem. Mniejsza o to.



A propos klubów i dyskotek, to bywam tam ostatnimi czasy kilka razy w tygodniu. Nadrabiam zaległości z ostatnich miesięcy, kiedy to imprezowałam, a w zasadzie melanżowałam na domówkach i w plenerach. Teraz zmieniło mi się towarzystwo. Zmienił się też sposób spędzania czasu. I bardzo sobie to chwalę. Bo dowiaduję się, że jacyś kolesie się o mnie kłócili, a innego dnia, że wyrwałam byłego bramkarza Legii, choć wcale nie wierzyłam, że nim jest. ;] Myślałam, że to tekst na kiepski podryw, a jednak było to prawdą.
Tego mi było trzeba. Mężczyzn.




[kupcie najnowszą vivę! strona 6. nie pożałujecie.. najpiękniejsze i najbardziej seksowne foto ever. wisi już u mnie w pokoju. nie mogę się napatrzeć!]



[w środę przyjeżdża bezczelna. długo nie miałyśmy kontaktu, bo pochłonęło nas studenckie życie, ale jestem pewna, że nic się nie zmieniło i że dogadamy się, jak zawsze, świetnie! a w piątek jedziemy do Giżycka. festiwal hh. 3 w życiu. nie mogę się doczekać.]
Komentuj (13)